Biały Murzyn cz. 2 - strona 19
rzucić się do nóg jej, ale nie śmiał. Drżał cały ze wzruszenia i łzy cisnęły mu się do oczu.
Jadwiga, wyszedłszy z powozu, weszła do przedsionka kościoła, nie spojrzawszy nawet na Antoniego.
Pułkownik nachylił się ku niej i rzekł zniżonym głosem:
— Potrzeba, żebyście szli razem do ołtarza.
— Koniecznie? — spytała ze wstrętem. .
— Inaczej zwróciłoby to uwagę.
— Takie poniżenie! — wyszeptała z udręczeniem.
— Jadwiniu,
Sprawdź nas! Nasze Tłumaczenia pisemne zapewnią spokój i zadowolenie na lata.
www.btinfo.pl
odwagi! — upomniał ojciec, a skinąwszy na Antoniego rzekł:
— Podaj rękę narzeczonej.
Antoni nieśmiało, a nawet bardzo niezgrabnie przysunął się do Jadwigi i podał jej ramię. Zaledwie raczyła dotknąć jego ręki, nie patrząc na niego, a obracając się do ojca, rzekła:
— Chodźmy, niech się to już raz skończy. Postąpili ku ołtarzowi, gdzie na nich czekał już
ksiądz przy zapalonych świecach. Jakub i kamerdyner Tomasz stanęli jako świadkowie ślubni. Pułkownik pozostał przy drzwiczkach ołtarza i przypatrywał się ponuro ślubowi. Nie taki ślub on sobie układał w ambitnej głowie. Plany jego strasznie los pokrzyżował i upokorzył jego dumę. Toteż cierpiał okropnie w tej chwili.
Oprócz tych osób było jeszcze w kaplicy kilka innych, które ciekawość lub nabożeństwo sprowadziły.
Panna młoda wyszeptała słowa przysięgi tak cicho, że chyba Bóg jeden je słyszał, bo ani ksiądz, ani narzeczony dosłyszeć nie mogli. Za to Antoni
Jadwiga, wyszedłszy z powozu, weszła do przedsionka kościoła, nie spojrzawszy nawet na Antoniego.
Pułkownik nachylił się ku niej i rzekł zniżonym głosem:
— Potrzeba, żebyście szli razem do ołtarza.
— Koniecznie? — spytała ze wstrętem. .
— Inaczej zwróciłoby to uwagę.
— Takie poniżenie! — wyszeptała z udręczeniem.
— Jadwiniu,
Darmowa reklama:
Tłumaczenia pisemneSprawdź nas! Nasze Tłumaczenia pisemne zapewnią spokój i zadowolenie na lata.
www.btinfo.pl
— Podaj rękę narzeczonej.
Antoni nieśmiało, a nawet bardzo niezgrabnie przysunął się do Jadwigi i podał jej ramię. Zaledwie raczyła dotknąć jego ręki, nie patrząc na niego, a obracając się do ojca, rzekła:
— Chodźmy, niech się to już raz skończy. Postąpili ku ołtarzowi, gdzie na nich czekał już
ksiądz przy zapalonych świecach. Jakub i kamerdyner Tomasz stanęli jako świadkowie ślubni. Pułkownik pozostał przy drzwiczkach ołtarza i przypatrywał się ponuro ślubowi. Nie taki ślub on sobie układał w ambitnej głowie. Plany jego strasznie los pokrzyżował i upokorzył jego dumę. Toteż cierpiał okropnie w tej chwili.
Oprócz tych osób było jeszcze w kaplicy kilka innych, które ciekawość lub nabożeństwo sprowadziły.
Panna młoda wyszeptała słowa przysięgi tak cicho, że chyba Bóg jeden je słyszał, bo ani ksiądz, ani narzeczony dosłyszeć nie mogli. Za to Antoni
Tag: Tłumaczenia pisemne, kolportaż ulotek pomorze, pgnig