www.trasa2008-2009.pl

Biały Książę cz. 2
Kraszewski Józef Ignacy


Biały Książę cz. 2 - strona 1
" Książę, dokończywszy powolnej mowy, którą przerywał kilkakroć, badając oczyma, jakie na słuchaczu uczyni wrażenie, zakaszlał się, podparł na ręku jak wprzódy i wpadł w zadumę, zdając się zapominać, że człowieka obcego miał przed sobą. Potem, jakby zbudzony, zwrócił..."

Biały Książę cz. 2 - strona 2
" — Radźcie sobie, jak możecie, na Piastów żadnych nie rachujcie. Chybabyście — tu się rozśmiał — biedaka tego spod kaptura wywlekli, który nic do stracenia nie ma. Derslaw, jakby wstrzymać się nie mógł, wtrącił: — Jakby nas bieda zmusiła, kto wie? Ma on dawnych..."

Biały Książę cz. 2 - strona 3
" Podskarbi go poprowadził nazad do swej izby i z pochmurnej twarzy domyślił się, że posłuchanie przykre na nim uczyniło wrażenie. — Książę wasz — otwarcie rzekł Dersław — klina mi ostrego zabił w serce. — Hę? — spytał podskarbi. — Nie ja jeden, ale wielka część..."

Biały Książę cz. 2 - strona 4
" rozmawiając po cichu, do wieczora, pan Mikołaj gościa odprowadził do gospody i pożegnali się smutni. Lasota swemu staremu z oczów wyczytał zaraz, że nadąsany powracał, przekonał się o tym mocniej jeszcze, usłyszawszy, że nazajutrz o świcie kazał się do podróży sposobić. Gdy..."

Biały Książę cz. 2 - strona 5
" TOM DRUGI   I Orszak, złożony z kilku rycerzy i kilkunastu czeladzi, w dolinie, ponad którą łańcuch wzgórz panował w dali, zatrzymał się na gościńcu. Jadący przodem człeczek na mule palcem wskazywał, śmiejąc się, na znaczne miasto, które stąd dobrze teraz widać..."

Biały Książę cz. 2 - strona 6
" każdy załom muru, dach i szczyt, każda pręga kamienna, rzucając cień silny, uwydatniała się na tle nieba i sinawego oddalenia. Niektóre części budowli stały prawie sinoczarne, utopione w mroku, inne zdały się ozłocone, a gdzieniegdzie słońce, bijąc w błony okien, zapalało..."

Biały Książę cz. 2 - strona 7
" Aż tu szli oni szukać w klasztornej klauzurze tego Piasta, którego u siebie nigdzie znaleźć nie mogli. Zeszli na jednego, ostatniego, na tego Włodka, zwanego Białym księciem, o którym nie wszyscy jednakowo mówili. Przykładem tych, co niegdyś Kaźmirza od benedyktynów na tron..."

Biały Książę cz. 2 - strona 8
" Stary Przedpełk myślał, że zapanuje nad księciem słabym; Szczepan chciał go ująć swobodą, dostatkiem, świetnym ożenkiem z młodą jaką księżniczką, słowem — światową pokusą; Wyszota sądził, iż pokorą, padaniem do nóg, oddawaniem mu czci najłatwiej go rozbudzą do..."

Biały Książę cz. 2 - strona 9
" — Tak, tak, Miłościwi Panowie — wołał w swoim języku, głos coraz podnosząc — to, to jest stolica Burgundii i wielkich książąt Zachodu (Grands Ducs d'Occident). Tam około miasta, chociaż stąd ich nie widać, płyną rzeki nasze, Ouche i Suzon, tam dalej dolina Saony. Ta..."

Biały Książę cz. 2 - strona 10
" Jechali tedy, z miasta nie spuszczając oka, a to się im coraz wyraźniej rysowało, chociaż ostry blask zachodzącego słońca spełzł już był, cały krajobraz leżał w półmroku i w dali tylko ostatni promień światła, oddaleniem zamglony, blado na wierzchołku góry, Afryką zwanej,..."

Biały Książę cz. 2 - strona 11
" Przewodnik się był zobowiązał zawieść ich do dobrej gospody niedaleko Świętego Benigna, a o której opowiadał, że równej sobie nie miała, zwłaszcza piwnicą, gdyż tam zamkowa dwornia uczęszczała. Gospoda była pod znakiem Złotej Tarczy i szlachta a rycerstwo stawało w niej...."

Biały Książę cz. 2 - strona 12
" było ogień rozpalony we wnętrzu, wisiała tarcza wyzłacana. Opasły człek, rumiany, jasno ubrany, w czarnym berecie na głowie, stał u wrót, jakby na podróżnego czatując, chociaż gospoda próżną już nie była. We wrotach ludzi zwijało się dużo, z okien buchał gwar. Gdy się..."

Biały Książę cz. 2 - strona 13
" ich, iż usta wielkie otwarłszy mimowolnie, stał jak osłupiały, nie spuszczając już z nich oka. Człek był lat średnich, spasły, ubrany osobliwie, bo miał suknią czarną i jakby mniszą, podpasaną skórzanym paskiem, a na nogach proste trzewiki bez pończoch, na boso wdziane. Gdy..."

Biały Książę cz. 2 - strona 14
" Śmiejąc się, ruszył ramionami mały, jak gdyby litował temu dziwnemu zapytaniu. — Ależ ja jestem Buśko! Buśko! A któż nie wie o Buśku? Boże miłosierny! Spojrzeli po sobie wszyscy, ale o tym Buśku nikt nie wiedział i nie słyszał. Wyszota tylko domyślać się począł i wpadł..."

Biały Książę cz. 2 - strona 15
" czasem opat i, ja tam nie rozumiem, co gada, ale z miny widzą, że nałaje. Książę musi stać, słuchać, z rękami na piersiach złożonymi, ani mru, mru, jeszcze potem przyklęknąć i starego księdza w łapę całować. Spoglądając ciągle po sobie, posłowie nasi porozumiewali się..."

Biały Książę cz. 2 - strona 16
" — Powiem panu o was, zmiłujcie się, nie jedźcie, nie widząc się z nim. Opat pozwoli. Pokłonił się wszystkim z kolei, Wyszotę najbliższego w rękę pocałował i jak kula potoczył się, przedzierając przez tłum, a spiesząc z powrotem do klasztoru. Dopieroż rozmowa się żywa..."

Biały Książę cz. 2 - strona 17
" II Cela była dość obszerna, z oknem jednym na ogród wychodzącym. Znać w niej było, że na ród i pochodzenie tego, który się w niej zamknął, pewien wzgląd miano. Ale reguła, której zwłaszcza z nowicjuszami trzymać się musiano, nie dozwalała zakonnikowi więcej mieć nad..."

Biały Książę cz. 2 - strona 18
" i rozpogodzone, w ustach poruszających się i krzywiących, jak gdyby gorycz je struła, ból, ironia, gniew burzyły się niepohamowane. Białe, z długimi kościstymi palcami ręce to habit na piersi targały, to się przesuwały po czole dumnym, to zaciskały się namiętnie. Chodził,..."

Biały Książę cz. 2 - strona 19
" — Cóż wy tu macie do czynienia? Jakie was tu losy zagnały? Wyrazy te wymówił po polsku, ale w ich dźwięku i pewnym przymusie a zajęknieniu czuć było, iż się od mowy tej odzwyczaił, że mu przychodziła z trudnością. Na nim samym uczyniło to przykre wrażenie, spuścił oczy...."

Biały Książę cz. 2 - strona 20
" od starego Bodczy z Drzdenka, widziałem go i rzekł mi: — A gdybyście tam księcia mojego Władysława spotkali, pokłon mu oddajcie i mówcie, że my go nie zapomnieliśmy i tęsknimy za nim. Książę cały zwrócony ku mówiącemu zdawał się chciwie połykać te słowa. Zarumienił..."

Biały Książę cz. 2 - strona 21
" po kądzieli. Nie! Będziemy mu może Piasta szukać musieli! Kto naówczas wie? Biały z obu stron habit swój pochwycił i począł nim trząść. — Ta suknia, kto ją raz włożył, do ciała przyrasta! — zawołał. — Nie można jej zrzucić. — Przebaczy mi Miłość Wasza —..."

Biały Książę cz. 2 - strona 22
" Książa uszy sobie zatknął. Na twarzy jego przestrach się malował i wzruszenie nadzwyczajne, drżał cały. — Szukałem tu spokoju — zawołał — w tych murach, z dala od kraju, gdzie mnie żaden głos z niego dojść nie mógł. Żywy zamurowałem się w ten grób, a wy mnie z niego..."

Biały Książę cz. 2 - strona 23
" Przysiądzem gotów, że się rozmyśli. Gdyby nie chciał, nie kazałby nam czekać, dałby odprawę i kazał powracać. — A gdyby ją nawet dał — wtrącił Przedpełk — ja bym go nie posłuchał i kusił po wtóre, po trzecie. Owszem, jam dobrej myśli, weźmiemy go... — I ja też tak..."

Biały Książę cz. 2 - strona 24
" Złożył ręce. — Paneczku, jedźmy z nimi! Popróbujmy szczęścia. Klasztor, no klasztor, kiedy już koniecznie ma być, to choć tam, w tej ziemi, gdzie nasi ludzie, a tu... Książę marszczył się, słuchając. — Milczże mi! — zawołał. Począł się po izbie przechadzać. —..."

Biały Książę cz. 2 - strona 25
" — Rozważyłem, coście mi przynieśli. Nie mówię ani tak, ani nie. Mnich, złożywszy śluby, wyrzekłem się woli własnej, nie władam sobą. Mówcie z opatem, poddany mu jestem... Przedpełk pomyślał mało. — A jeżeli opat pozwolenia odmówi? Biały zamilkł. Milczenie było..."

Biały Książę cz. 2 - strona 26
" Nawet ozdobny zamek krakowski, który za cudo uchodził, nie mógł się równać benedyktyńskiego klasztoru wytwornemu budowaniu i misternemu przyozdobieniu. Opat Zachariasz, rodem z południowej Francji, mąż wielkiego ducha, rozumu i nauki, którego nieraz do rady Walezjusze wzywali, osobą..."

Biały Książę cz. 2 - strona 27
" Od opata zaszli do księcia zafrasowani. Biały przyjął ich pogrążony, smutny, niespokojny. Mogli tylko postrzec po nim, że opór przełożonego podziałał nań jak bodziec. Mówił już o możliwości swego wyjazdu, jakby o rzeczy postanowionej i tylko od zgodzenia się opata zależnej...."

Biały Książę cz. 2 - strona 28
" — Jedziemy I — rzekł. Wysłał go do gospody oznajmić tam, aby mu konie i co potrzeba do podróży przysposabiano. Gdyby to było możliwym, wyjechałby natychmiast, lecz wyjazd odłożono do jutra, czekając na listy, które opat miał kazać wygotować; na towarzysza, którego chciał..."

Biały Książę cz. 2 - strona 29
" III Dwa całe lata upłynęły od tej chwili, gdy polscy posłowie Władysława Białego uprowadzili z opactwa świętego Benigna, a ani w Gniewkowie o nim, ni w Wielkopolsce słychać nie było. Oczekiwano go też na próżno z powrotem do klasztoru. W Awinionie papież Grzegorz XI, Francuz..."

Biały Książę cz. 2 - strona 30
" pragnąc zawrócić, lecz nie mogąc dokazać tego, sam się poświęcił i musiał z nim jechać do Budy. Od tej pory ani o księciu, ani o Lasocie słychać nie było. Przedpełk ze Staszowa, Szczepan z Trląga, Wyszota z Kórnika powrócili do domów, z narzekaniem wielkim na niestałość..."

Biały Książę cz. 2 - strona 31
" Lecz fantazje te u niego nie były trwałe. Czasem dosyć było głosu dzwonka, na drodze otwartych drzwi kościoła, rozmowy z zakonnikiem, by nagle napadła go skrucha. Zaczynał pokutować, modlić się, mówił niespokojny o powrocie do celi, dopóki piosenka Buśka i nowi towarzysze z tej..."

Biały Książę cz. 2 - strona 32
" Śmieli się z niego niektórzy, ramionami podrzucali, inni, słysząc go z taką stanowczością powtarzającego zawsze jedno, gotowi byli mu uwierzyć. I wielu w Wielkopolsce powiadało naówczas: — Dersław Nałęcz ciągle prawi, że nie umrze, póki znowu na tronie Piastów nie zobaczy...."

Biały Książę cz. 2 - strona 33
" Dersław zauważył, że szczególniej córka Piotruszka rumieńcem i uśmiechem przyjaznym przyjęła gościa. Nie w smak mu to było. Przed rodziną Lasota o powodach przybycia swojego nie powiedział nic nad to więcej, iż mu się do nich stęskniło, ale Dersław dobrze wiedział, iż coś..."

Biały Książę cz. 2 - strona 34
" Dersław potarł włosa. — Ano — zawołał — jak tylko deszcz ustanie, który przecież wiecznie padać nie może, trzeba do Przedpełka, Szczepana i Wyszoty się udać. Oni coś obmyślą. Deszcz w istocie ustał nazajutrz, a choć pora była jeszcze chłodna i wietrzna, Dersław..."

Biały Książę cz. 2 - strona 35
" i dowodził ich niewłaściwości, książę Biały upierał się, broniąc instytucji tej, jako przez kościół uznanej. Król Ludwik utrzymywał, że Boga tak samo jak wzywać nadaremnie zabraniało przykazanie, tak Go też do lada walki powoływać nie godziło się. Książę obyczaju..."

Biały Książę cz. 2 - strona 36
" Pełen był najgorętszego zapału i najpiękniejszych nadziei. Wyobraźnia jego snuła już na szczupłym wątku najwzorzystszą tarninę. Lasota, choć w duszy się uśmiechał z tych marzeń, nie śmiał go rozczarowywać. Jechało się małymi dniami, trochę lękając pogoni, zbaczając z..."

Biały Książę cz. 2 - strona 37
" Nie było jeszcze późno. Bogaty mieszczanin gromadką, która mu się wydała być ziemianami z okolicy, przyjął uprzejmie. Książę wszedł do izby z gospodarzem, rozochocony, iż mu się tu bez przeszkody dostać udało, najlepszej myśli, wesoły. Z gościnnością starodawną Hanko,..."

Biały Książę cz. 2 - strona 38
" Mówiąc to, drżał cały Hanko. Książę spojrzał nań nieledwie z pogardą, zmilczał. Tymczasem mieszczanin, który i księciu się narazić nie chciał, a miał resztkę przywiązania do niego, począł mu powoli opowiadać o Gnieźnie, o siłach przeważnych, o mnogości ludu, który by..."

Biały Książę cz. 2 - strona 39
" Książę w tej chwili okazywał coś w sobie tak rycerskiego, taką siłę miał i w drugich wlewał, że wszyscy czuli się, jak on, gotowi, choć w liczbie szczupłej, rzucić się na najszaleńsze kroki. Nie było też bezprzykładnym naówczas ubieżenie zamków przez kilku zuchwałych a..."

Biały Książę cz. 2 - strona 40
" IV Już gródek włocławski widać było na wyniosłym brzegu Wisły, z miasteczkiem okrążającym go, dosyć szeroko a ubogo rozsiadłym, gdy na gościńcu, którym jechali, Lasota postrzegł gromadkę konnych, poprzedzającą ich i także ku miastu zdążającą. Chociaż rozpoznać było..."

Biały Książę cz. 2 - strona 41
" Usłyszawszy ten głos jeździec drgnął cały. — Z tamtego świata wołanie? — krzyknął. — W imię Ojca! Postaci nie widzę, a głos słyszę gniewkowskiego pana? Toć nie może być! — A jest! — zawołał książę, stając przy nim. — Gniewosz! Jam jest. Staremu się dwie łzy..."

Biały Książę cz. 2 - strona 42
" Tu już miał przyjaciół, rachował na swoich. Gniewosz stary, święcie uwierzywszy w to, co słyszał, a miał przywiązanie do krwi i do tego domu Piastów, u których na dworze młode lata przebył, odżył i poruszył się wielce. — Miłościwy Książę — zawołał, gdy się już do..."

Biały Książę cz. 2 - strona 43
" W małym już oddaleniu od wrót byli, widzieli je od gościńca otwarte na oścież, brana była podniesiona, ludzi prawie nie widać. Czasu pokoju nie potrzebowano się zamykać po całych dniach i na noc tylko spuszczano bronę. Kłusem wyciągniętym, książę przodem, za nim wszyscy jego..."

Biały Książę cz. 2 - strona 44
" — Jedź na miasto do sołtysa i wójta, niech mi się mieszczanie zaraz tu stawią! Nałęcz zawrócił konia i pobiegł. Gąska stał, nie wiedząc, co poczynać. Ludzie zamkowi, nie wołani, na sam krzyk i wrzawę zbiegli się niemal wszyscy. Niektórzy z nich poznali dawniej widzianego..."

Biały Książę cz. 2 - strona 45
" własnego księcia wydawało się im wcale pięknym. Miasto się mogło podźwignąć i podnieść. Rybacy i kupcy myśleli już o tym, jakich by się przywilejów i swobód od księcia domagać mogli. Z tak różnymi myślami, lecz w ogóle jak najlepiej usposobieni, mieszczanie, kupcy, wójt,..."

Biały Książę cz. 2 - strona 46
" Gromada mieszczan, kupców, rybaków, różnego ludu zalegała już podwórce całe, gdy książę, namyśliwszy się, nareście wyszedł na przedsienie do niej. Przybrał postać, oblicze, dumę, wzrok nakazujący panującego. Łatwym mu to było, miał w istocie urok pewien, który choć..."

Biały Książę cz. 2 - strona 47
" zmiarkowali, że cześć ich wymagała przynajmniej szczupaka dla pana, a coś mniejszych płotek dla czeladzi. Zaczęto się w tym ważnym przedmiocie naradzać po cichu, myśląc wyprawić do miasta kogoś, co by tę omyłkę starał się naprawić i ściągnął coś od mieszkańców, ale..."

Biały Książę cz. 2 - strona 48
" Buśko zmęczony byłby także chętnie pozostał z sokołem jako część załogi na Włocławku, lecz obawiał się księcia opuścić i zostać osieroconym. On jeden w to nadzwyczajne szczęście pana swojego nie wierzył. — Gdzie by się jemu poszczęścić co miało? — mruczał sobie...."

Biały Książę cz. 2 - strona 49
" temu staremu gniazdu swojemu, Biały spoważniał trochę. Spotykały go tu co krok wspomnienia młodości, szczęścia, pierwszych lat życia niepowrotnych, ozłoconych nadziejami tylu. Pomimo zwycięstwa, smutek i jakieś złowrogie przeczucie zaczęły nim zawiadywać. Czuł, że szczęście,..."

Biały Książę cz. 2 - strona 50
" za swą spuścizną, za ojcowską uważał. Lud go tu witał jak pana swego rodzonego, z którym wieki związek utrwaliły. W podwórcu zamku opuszczonego bardzo, który mu się wydał ruiną, nie tylko Gniewosz stał, nie tylko cała starszyzna miejska, ale kilku ziemian zwołanych naprędce...."

Biały Książę cz. 2 - strona 51
" Wszyscy wyrażali z prosta, jak byli szczęśliwi, że im powracał. Książę wbity w pychę tym powodzeniem już myślał tylko, jak by z niego korzystać. — Gniewoszu mój — odezwał się — nie potrzeba tracić czasu. Nim pójdzie głos o minie, trzeba zająć, co tylko się da..."

Biały Książę cz. 2 - strona 52
" nienawistny, bo się górą nosił i raz był Szaszorowi zagroził, a ten, jako ziemianin i do rodu starego należący, przebaczyć mu tego nie mógł. Sam by się do odwetu na własną rękę nie porwał, ale mając księcia za sobą, rad był upokorzyć starostę. Sikorze nocna wycieczka,..."

Biały Książę cz. 2 - strona 53
" V Ziarnek w Złotoryi, panujący i strzegący okolicy, który położenie i nowo wzniesione mury mocnym i warownym czyniły, zdanym był staroście Romlikowi nie bez przyczyny. Człowiek i gród przystawali do siebie. Stary wojak, który od pieluch rycersko służył i nigdy zbroi nie..."

Biały Książę cz. 2 - strona 54
" belek gwoździami nabijanych, smoły beczek całe stosy leżały. Wały i opasanie od rzek i od lądu w najlepszym znajdowały się stanie, brona nie podnosiła się, chyba gdy tego była konieczna potrzeba. Żołnierz z załogi nie mógł się potajemnie wykraść na miasto, bo go miano ciągle..."

Biały Książę cz. 2 - strona 55
" Dwór w Podgórkach otwarty był i gościnny; gospodarz pośmiać się i słuchać wesołego gwaru rad był bardzo. Ubożsi ziemianie, których się już wówczas dość namnożyło, tak zwani prości panowie, zjeżdżali się chętnie do niego, bo ich karmił, choć niewykwintnie, ale..."

Biały Książę cz. 2 - strona 56
" co by się przygodzie mogło w tak zwykle spokojnym dworze, ucha nastawił pilno, bo wołania i pokrzyki dochodziły go coraz wyraźniej. Poznał już głos brata i zawodzenia kobiece. A że nigdy bez miecza u boku nie sypiał, bo to był zwyczaj ziemiański, że go przy łóżku kładziono,..."

Biały Książę cz. 2 - strona 57
" Co się działo z Romlikiem, który ani przyczyny, ani celu tej napaści zrozumieć nie mógł, a jako wojak znieważony wpadł we wściekłość, opisać niepodobna. Nie miał on osobistych nieprzyjaciół, do żadnej zemsty nie dał nikomu przyczyny, sądził, że go chyba omyłką porwać..."

Biały Książę cz. 2 - strona 58
" Ludzie, co pieśń znali, zawtórowali mu, śmiejąc się, i zagłuszyli wołanie miotającego się a przeklinającego Romlika. Tymczasem konie popędzano, nazad z łupem spiesząc do Gniewkowa. Szaszor rad był i triumfował, że mu się to tak gracko udało; Sikora utrzymywał, że gdyby nie..."

Biały Książę cz. 2 - strona 59
" nadokuczali, a ziemianom nadojedli. Nie zechcecie gardła dać, Złotoryję musicie. — To dam gardło — krzyczał Romlik. — Jeżeli was wieszać będą — dodał Sikora — bądźcie spokojni, ja wam spowiednika przyprowadzę. — A ja postronka dam — rzekł Szaszor. W końcu znużony,..."

Biały Książę cz. 2 - strona 60
" — Za moje gardło swoim zapłacisz — odparł Romlik. — Złotoryi mieć nie będziesz. Zdrajca jesteś. Słysząc to, Biały pobladł, miecz, który w ręku trzymał, zadrgał, chciał go podnieść na starca i strzymał się. Przypomniał sobie, że mnichem był. — Na koń! — zawołał..."

Biały Książę cz. 2 - strona 61
" Nie odzywali się jeden do drugiego, książę spodziewał się, iż gdy pod mury twierdzy się zbliżą, na ostatek starego trwoga ogarnie, ale Romlik jechał jak kamienny. Już niedaleko byli od wrót zamkniętych, gdy książę stanąć kazał i groźno najechał na Romlika. — Słyszysz,..."

Biały Książę cz. 2 - strona 62
" Szaszor, który znał Łukosza i wiedział, że jak dziecko rodzone był do starosty przywiązany, począł wołać: — Jeżeli zamku nie zdacie natychmiast, wyrok wydany, stryczek gotowy, Romlikja tu wara przed bramą obwiesim! Zbladł Łukasz. Książa, który na koniu stał, trzymając się..."

Biały Książę cz. 2 - strona 63
" Sposób ten zdobycia Szaszor, który dobrze znał przywiązanie Łukasza do starca, pewnie doradzić musiał. Romlikowi już stryczek na szyję zakładano, gdy Łukosz w rozpaczy wołać począł: — Dziej się wola Boża, nie dam ginąć staremu, niech król lepiej zamek traci! Ma ich dosyć,..."

Biały Książę cz. 2 - strona 64
" VI Tak nadzwyczajne powodzenie, w ciągu bardzo krótkiego czasu, opanowanie Włocławka, Gniewkowa, a na koniec najbardziej upragnionej Złotoryi, nie tylko księcia wbiło w dumę i dodało niezmiernej odwagi, ale wszystkich przy nim będących upoiło. Lasota nie wątpił, że od tej..."

Biały Książę cz. 2 - strona 65
" dosyć mu tego było. Widział się już w przyszłości naczelnym wodzem księcia, dowódcą na zamku, kto wie, jakim dostojnikiem nowego władcy. Chciał dać jeszcze większy dowód swojej przebiegłości i dowcipu. Książę tylko co był zrzucił szyszak, porozpinał się i zabierał..."

Biały Książę cz. 2 - strona 66
" — Niechaj Wasza Miłość nie zwleka, pojutrze będzie za późno. Żelazo bić, póki gorące. Szarlej weźmiemy. Jeszcze nie mógł słowa stanowczego wyrzec Biały, gdy słuchający rozmowy od progu Lasota, przejęty i zarażony zuchwalstwem Szaszora, krzyknął: — A czego czekać? Iść!..."

Biały Książę cz. 2 - strona 67
" — Powiadano, że też nie myślała ślubować nikomu — rzekł Lasota, który zdawał się myśl księcia odgadywać. Biały się przeszedł z głową spuszczoną po izbie. — Pozdrowienie należy odpłacić wzajemnym — szepnął cicho. — Bodcza, synowie jego Dobrogost, Ulryk i Arnold..."

Biały Książę cz. 2 - strona 68
" Sikora więc został z załogą na pół nową, ale że zamek był mocny, a polecono mu trzymać się bacznie i zapas był wszystkiego znaczny, obawy o Złotoryję nie miano żadnej. Szaszor, w nowy szyszak zdobyty w Złotoryi przybrawszy się i parę piór czaplich zatknąwszy u wierzchu, już..."

Biały Książę cz. 2 - strona 69
" — Kto tu starszy? Ponad wrota wystąpił człek przygarbiony, w płaszczu długim, na mieczu sparty. — Książę Władysław gniewkowski — począł donośnym głosem grzmiącym Szaszor i wskazał na stojącego na koniu — przybywa zająć wasz zamek. Otwierać wrota! Głowę podniósł,..."

Biały Książę cz. 2 - strona 70
" przyciągnęli z Białym, rzucili się ku murom i z łuków do stojących na nich strzelać poczęli. W jednej chwili, bez rozkazu żadnego ku wałom i ostrokołom z toporami, z oszczepami posypało się, co żyło. Załoga jeszcze się była nie przygotowała do obrony. Rachowano może, iż ten..."

Biały Książę cz. 2 - strona 71
" — Ludzie, co wy sobie myślicie?! — krzyknął porywczo Nałęcz. — Macie być lepsi niż Włocławek i Złotoryja? Obronić się ani myśleć! Zamiast co byście mieli ująć sobie przyszłego pana, postrzeliliście mu zdradnie jego przyjaciela! — Nie zdradnie! Nie! — odparł jeden ze..."

Biały Książę cz. 2 - strona 72
" To powiedziawszy, nie dając im czasu do rozmysłu. Nałęcz odezwał się głośno: — Wrota otwierać, bronę podnieść, a do łańcuchów u brony nasi ludzie żeby byli! Wysłani pokłonili się księciu, w stronę zamku dając od siebie znak, aby otwierano. Rozsypani oblegający poczęli..."

Biały Książę cz. 2 - strona 73
" VII W Poznaniu, we dworze wielkorządcy Sędziwoja z Szubina, który po Ottonie z Pilcy wziął Poznańskie, nie było teraz tak pusto jak za jego poprzednika. Wprawdzie Sędziwój ów, Toporczyk, na poły Krakowianin, do Małopolan się krwią liczył, lecz trzymał województwo kaliskie, w..."

Biały Książę cz. 2 - strona 74
" z jakich się społeczność składała, zarówno się zbratać, dać im zrozumieć i zastosować do ich obyczaju. Obok panów takich jak Sędziwój z Szubina, którzy na żadnym ówczesnym europejskim dworze nie byliby się zakłopotali, a wszędzie umieliby pozyskać uznanie, stała szlachta..."

Biały Książę cz. 2 - strona 75
" Sędziwoj z Szubina, podówczas niemłody już, niestary też, był, można rzec, w sile samej, bo w owe wieki konia przed siódmym rokiem nie brano do zaprzęgu, człowiek rzadko przed trzydziestym się żenił, a we czterdziestym i pięćdziesiątym ledwie dojrzewał. Znać na nim było ród i..."

Biały Książę cz. 2 - strona 76
" Sędziwój z Szubina oprócz biskupa Doliwy bardzo dostojnych gości miał wielu. Poznański wojewoda Wicek Kępa zaraz szedł po pasterzu, dalej Toporczyk pokrewny Zaklika z Międzygórza, duchownego stanu mąż, byli i sędziowie, i kanclerze, i wojennego stanu ludzie. Na nieszczęście tegoż..."

Biały Książę cz. 2 - strona 77
" Wśród gromadki ciekawych, poza domownikami, dojrzeć było można mężczyznę lat średnich, w odzieży podróżnej, zbłoconej i obryzganej, z twarzą bladą, opowiadającego coś i namiętnie rękami w różne strony ukazującego. Był to wojak, który pot z czoła uznojonego ocierał,..."

Biały Książę cz. 2 - strona 78
" — Kiedyż się to stać mogło? — począł głosem podniesionym. — Cztery zamki opanować, na to potrzeba czasu! A żebyś ty dopiero pierwszy tu przybył z wiadomością...? — Cztery zamki wziął we dwa dni — odparł, ramionami ruszając, Drzemlik. Wojewoda cofnął się na krok. —..."

Biały Książę cz. 2 - strona 79
" się Kępa. — Wszakże sprzedał swą dzielnicę, pieniądze od króla wziął, cystersem czy benedyktynem go postrzyżono. Biskup się przeżegnał ze zdumienia. — Nie może to być — rzekł — bo wiem, że w Dyżonie świątobliwy żywot prowadził. Papież nasz uwolnić go nie mógł..."

Biały Książę cz. 2 - strona 80
" Ruszano ramionami, podziwiając osobliwą przygodą; a byli i tacy, którzy o niej powątpiewać chcieli, gotowi przypuścić, ze przybyłemu we łbie się pomieszało. Całe wesele, pociecha i spoczynek dni świątecznych strute były, na twarzach wszystkich malowały się obawy o jutro...."

Biały Książę cz. 2 - strona 81
" niespodziana. Przewidzieć jej żadna żywa dusza nie potrafiła. Lecz skądże ten książę? Kto z nim? — Skąd? Z piekła! — krzyknął Romlik. — Z nim tłum i szuja, która by do pierwszego lepszego zbója była się przyłączyła! — Wiecie, że i Włocławek, i Gniewków opanowali?..."

Biały Książę cz. 2 - strona 82
" miał już iść wojewoda wyprawiać gońców i bodaj sam usiąść na konia, gdy z rozmaitych stron zbiegowie i ci, co wiernie służyli mu, nadciągać zaczęli. Co najdziwniejsza, nadjechał i stary Dersław Nałęcz, którego wojewoda wcale się nie spodziewał. Rad mu był więc, chociaż..."

Biały Książę cz. 2 - strona 83
" jednak gości tu swoich przyjmować nie mógł, a znaczniejsza ich część wiadomością tą spłoszona rozchodziła się. Krystyn tylko ze Skrzypowa, szwagier wojewody, korzystając z popłochu, zasiadł jeść i pić, zapraszając do siebie ochotnych, jako w braterskim domu. — Ponieważ..."

Biały Książę cz. 2 - strona 84
" Krystyn popijał. Dersław sądził, że przez niego najprędzej popłoch rzuci i począł: — Nie lekceważcie małego. Bieda go wiele nauczyła. Szczęście szalone ma. Nie bez tego, żeby w Złotoryi i Szarleju, i od gniewkowskich grosza nie dostał. Siła i u nas takich jest, co mu gotowi..."

Biały Książę cz. 2 - strona 85
" VIII Przyjaciełe starzy księcia Władysława na wieść o jego przybyciu i powodzeniu niespodzianym poruszyli się wszyscy, ale nigdzie radośniej nie powitano nowiny tej jak w Drzdenku. Stary Bodcza wprawdzie nie najlepsze miał wyobrażenie o zdolnościach i wytrwałości Białego,..."

Biały Książę cz. 2 - strona 86
" Mówiła kilką językami wcale dobrze. Dom cały był w jej rękach i na jej głowie, a że ojciec mało mógł się ruszać i chyba przez okno w podwórze wyjrzał, ona za niego rozkazy dawała i urzędnikom panowała, którzy jej słuchać byli nawykli. I szło wszystko ładem wielkim w..."

Biały Książę cz. 2 - strona 87
" Wprawdzie wszystkie te nadzieje zachwiały się, gdy książę zamiast do Gniewkowa pojechał do Budy i długo o nim słychać nie było, lecz Fryda Bodczanka miała wytrwałość wielką, przeczucia jakieś, upór niewieści. Drugi raz zwycięsko na ojca spojrzała teraz, gdy nadbiegł poseł..."

Biały Książę cz. 2 - strona 88
" czole i wejrzeniu jasnym, a niegłęboko sięgającym. — Znaliśmy go w tych dniach żywota, gdy go boleść szarpała, więc zmieniony był, ale mu na męstwie i na rzutkości nie zbywa. Juści to zdobycie zamków nie lada sprawa. — Daj mu, Boże, jak najlepiej — szepnął Bodcza,..."

Biały Książę cz. 2 - strona 89
" ku środkowi izby posuwać. Bodcza ze łzami go ściskał. Dobrogost i Ulryk wyciągali ręce, on się przecisnął pomiędzy nimi do stojącej dalej Frydy. Lecz jej i jemu na powitanie wzajemne wyrazów zabrakło. Dziewczę sromało się i ulękło, czując, że ją może nie taką znajdzie,..."

Biały Książę cz. 2 - strona 90
" ogólne co do zapewnienia swego losu, nie stosowały się one wcale do obecnego położenia, którego królowa przewidywać nie mogła ani pochwalić, ani uniewinnić. Lecz Biały, dla dodania sobie męstwa, zmyślał przed samym sobą to, co pocieszać go mogło. Zapewnienie to o opiece..."

Biały Książę cz. 2 - strona 91
" miałem nawet myśl jakąś wstąpić do ich zakonu. Mam z nimi dobre stosunki, kilku towarzyszów broni; sądzę, że gdy się do nich odezwę, zrozumieją interes swój i będą mi pomocą. Wielkopolscy ziemianie nie cierpią Ludwika, chcą Piasta, przecież nie kto, tylko oni mnie z klasztoru..."

Biały Książę cz. 2 - strona 92
" zaufaniem w losy swe i siłę, że wszystkim, nawet Bodczy, powątpiewającemu o nim, zamknął usta. Na twarzy Frydy odbijało się każde jego słowo. Chciałaby była nie stracić żadnego, móc nie odchodzić i nie spuścić oczów z niego, przybliżyć się doń, lecz starania o wieczerzę..."

Biały Książę cz. 2 - strona 93
" — Ja? Ja go kocham jak własną wątrobę! — zawołał Buśko. — Nikt go tak jak ja nie kocha, ale nikt lepiej go nie zna. Najwięcej się o niego boję, gdy mu najlepiej, bo tylko co nie widać, gdy on sam psuć zacznie. Rozgniewała się piękna Bodczanka i nóżką tupnęła. —..."

Biały Książę cz. 2 - strona 94
" — A, królowo moja — westchnął, kubek przyjmując — musiało mu w Dyżonie być bardzo tęskno, kiedy takie wino dobre porzucił. Ale on go tam czasem do ust nie brał, tak był stęskniony. Bywało, siedzi w nocy, nie śpi, wzdycha, a gdy posłyszy, że czuwam, albo o was rozpowiadać,..."

Biały Książę cz. 2 - strona 95
" przejdzie rychło. Zmuszonym był skłamać na razie. Przybrał minę poważną. — Miłościwy Książę — rzekł z przybraną pokorą niemal szydersko — nie mogłem razem pilnować osoby waszej i sokoła, zwłaszcza że sokół był niespokojny, jak gdyby także myślał gniazda..."

Biały Książę cz. 2 - strona 96
" uczynisz mnie niezwyciężonym, bo mojego szczęścia bronić będę. Cichym szeptem skończyła się rozmowa. Wtem przez okno przeciwległe, za błonami wyjrzał czerwony, przekrojony na wpół księżyc wschodzący. Biały porwał się od stołu. U progu stał Lasota, a za nim opończą..."

Biały Książę cz. 2 - strona 97
" IX Upłynęło dosyć czasu, wiosna była w pełnym rozkwicie, upały letnie się zbliżały, książę i jego przyjaciele gotowali się do obrony na zamkach zdobytych. W pierwszych dniach padła na nich trwoga, z Wielkopolski od Poznania głoszono o niezmiernych przygotowaniach Sędziwoja z..."

Biały Książę cz. 2 - strona 98
" We Włocławku wojewoda miał najwięcej oddanych mu ludzi. Gotowano wcześnie gmin i załogę, groźbami zemsty jej odbierając ducha. Książa przebywał z kolei to w Złotoryi, to w Szarleju, to w Gniewkowie. Z początku ściągali się doń z ochotą, z wolna jednak, gdy zapłata zalegała,..."

Biały Książę cz. 2 - strona 99
" Książę obrażony, co był wielkim Zakonu wielbicielem i obrońcą, z wolna wymyślać nań zaczął, a lekce go sobie ważyć. Do książąt mazowieckich tajemne posły wróciły też z odprawą obelżywą prawie. Wszystko to, choć nie odebrało jeszcze całkiem odwagi księciu, zachwiało..."

Biały Książę cz. 2 - strona 100
" Parą dni upłynęło na zupełnej bezczynności. Lasota gotów był odsiecz prowadzić, Biały się (pogniewał, ludzi od swego boku dać nie chcąc. Szło mu o własne bezpieczeństwo. Posłano na zwiady pod Włocławek. Biały z niedowiarka stał się niespokojnym. Przyjaciele, co mu patrzał..."